Wybór ubezpieczenia dobrowolnego to jeszcze parę lat temu był swego rodzaju temat tabu – o tym się nie mówiło w naszym kraju, żeby się nie przyznawać, że jedyną opłacaną składką na ubezpieczenie komunikacyjne to OC, czyli polisa odpowiedzialności cywilnej. W głównej mierze wynikało to z faktu, że ludziom szkoda było środków pieniężnych na inwestowanie w coś, co przecież jest nieobowiązkowe tylko dodatkowe. Na Autocasco w praktyce decydowali się wyłącznie najzamożniejsi, a zarazem, co szło z tym w parze – również i ci, którzy byli właścicielami luksusowych samochodów, czy kupili wóz wprost z salonu samochodowego. Obecnie tendencja jest zupełnie odwrotna, a jak pokazują dane Polskiej Izby Ubezpieczeniowej, generalnie z rokuj na rok przybywa mnóstwo nowych zmotoryzowanych, którzy decydują się na wykupienie Autocasco nawet posiadając starych i mało już użyteczny pojazd. Powód? Ostrożność i zabezpieczenie się w razie czego.

Autocasco kojarzy się wielu z wygodami i rekompensatami finansowymi uzyskiwanymi w momencie, gdy luksusowe auto zostanie skradzione albo uszkodzone przez klęskę żywiołową, katastrofę atmosferyczną czy chuliganów miejskich. W praktyce oczywiście tak jest, ale nie tylko. Wystarczy, że z naszej winy, ale zupełnie przypadkowo, dojdzie do jakiejś stłuczki drogowej i nie będziemy mogli „podciągnąć” tego pod OC, czyli polisę odpowiedzialności cywilnej, więc wówczas jesteśmy stratni, bo musimy zapłacić za naprawę pojazdu mechanicznego z własnej kieszeni i własnego domowego budżetu. By do tego nie dopuścić, warto jednorazowo w ciągu roku wydać na składkę na Autocasco. Wówczas, nawet w chwili nieuwagi, nie ma problemu z tym, że musimy nagle i niespodziewanie wyskakiwać z kilku tysięcy złotych na opłacenie mechanika. Bardzo często towarzystwa ubezpieczeniowe proponują naprawdę szeroki wachlarz rozlicznych usług wchodzących w skład Autocasco, w tym nawet i tak zwany szkody parkingowe, których przecież co dzień zdarza się multum.